z relacji Izy:
"Idzie Pati do szkoły z grupką innych dzieci.
Jeden chłopak podbiega jej cały czas przed nogi.
Ona się przesuwa, zmienia miejsce.
Nagle ma już dosyć tej ciągłej roszady, wymierza mu kopa w tylną okolicę.
...
Spokój
...
BEZCENNE!!! :)"
no co :) radzi sobie :)
a z niektórymi facetami czasem inaczej się nie da - trzeba im pokazać ich miejsce :)
Jest!!! Wróciła :) Zmęczona, szczęśliwa, stęskniona...MOJA :)
Dwa tygodnie "zielonej szkoły" to zdecydowanie za długo...dla rodziców :)
Powitalne łzy zatkały mnie na tyle, że zdołałam wydusić tylko "witaj Skarbie"
Darka zatkały jeszcze bardziej :)
po ok 0,5h padło pytanie:
- mamo, a zapiszesz mnie na ten obóz harcerski w sierpniu?
i znowu bedę tęsknić :(
wiem...to już nie jest 3 letnie dziecko...
jest mądrą dziesięcioletnią dziewczynką, która poradziła sobie przez 2 tygodnie bez nadgorliwości mamy i taty.
ale dlaczego to tak szybko nadeszło?
gdzie można składać skargi i zażalenia?
ehh...
Pati rysuje drzewo genealogiczne.
Nie za bardzo wychodzi jej rysowanie i co chwilę się wścieka.
W końcu, zdesperowana, pyta o zmarłego dawno temu dziadka.
- Jak ten dziadek wyglądał?
- No cóż...był podobny do taty, tylko mniej włosów miał, taki lekko łysawy - odpowiadam
Pati patrzy na mnie z wyrzutem:
- Ale mi pomogłaś - stwierdza ironicznie
Bawimy się :)
Robimy wyścigi nakręcanych myszy :)
Jedna z nich (ta od Pati) ciągle gdzieś skręca skubana. Nie chce jechać prosto :)
Opuszczam na chwilę tor wyścigowy. Po powrocie Pati mnie radośnie informuje:
- Już jeżdzi prosto - robi mi pokaz i faktycznie, mysza mknie jak opętana
- Co jej zrobiłaś? - pytam
- Pogadałam z nią, hehe
Opowiadam Pati o koniach, które z nienacka pojawiły mi się na drodze gdy jechałam samochodem, bezczelne pędziły wprost na mnie, opowiadam jak przerażona musiałam przed nimi uciekać...
Pati zafascynowana, słucha z wytrzeszczonymi oczami.
W pewnym momencie przerywa mi opowieść:
- Wyobrażam to sobie... biegną rozwścieczone konie...ślina kapie im z pysków...masakra
:) hehe
Sobota rano
Leżę w łóżku i rozkoszuję się nicnierobieniem
Nagle... słyszę tupot bosych stópek
Udaję, że śpię
Mały ludzik pakuje mi się pod kołdrę...przytula...całuje słodko i pyta:
- mamusiu wyspałaś się?
:) chwilo trwaj...
Urodziny Mateusza.
Mati chce zagrać z kimś w Fifę 2009. Jakoś żaden z gości się nie rwie, więc mój mąż postanowił stanąc na wysokości zadania.
Mati zbyt zadowolony nie jest bo dla Darka to pierwszy raz i Mati musiałby mu wszystkie zasady tłumaczyć od podstaw.
No ale cóż - chce grać - niech tłumaczy.
Zaczyna zatem udzielać Darkowi pierwszych skomplikowanych instrukcji i po chwili mój mąż z przerażeniem w głosie oddzywa się:
- cholera...
- no właśnie... kończy Mati
hehe :)